Biel

Tyle niewypowiedzeń w bieli.
Tak się łatwo w niej zatracić a nie sposób zniknąć.
Wszystko przy niej za ciężkie, za duże, za głośne,
aż nie grzecznie w taką jasność wkroczyć,
tylko milczeć, i tego skrzenia słuchać.
Jak trawy skurczone, nisko czekające,
nie plotą o wielkości, o dotknięciach nieba.
Ślady saren i lisów się nie zliczają na głos,
nie opisują się mądrze, nie zapamiętują,
tylko zniekształcają się w pojutrzach jak wszystko co nastąpi.
Kto potrafi bieleje i taki zastyga.
Nawet kot nie czuły, co się wszędzie wprasza,
przysiadł na progu bieli i dotknąć jej nie śmie.